Wole oka do wymiany

Ocena: 5
4845

Wole oka to niezwykle malowniczy element każdego budynku. Nadają uroku zarówno połaci, jak i wnętrzu, które dodatkowo doświetlają. Jednocześnie dla dekarza stanowią spore wyzwanie. 

Stare pokrycie było w fatalnym stanie

Budynek, o którym piszemy w tym wydaniu, ma aż cztery wole oka. Jest to dom mieszkalny, wykonany w konstrukcji szkieletowej, którego konstrukcja dachu wykonana została z klejonki. Pokrycie dachowe było w bardzo złym stanie i nadawało się do całkowitej wymiany. Inwestor musiał poszukać wykonawcy.

Wybór wykonawcy
Jak inwestor do nas trafił? – opowiada Jacek Robak, szef i właściciel firmy Dach-System z Kasiny Wielkiej (www.fudachsystem.pl) – Po prostu przejeżdżał obok domu, na którym wykonywaliśmy dach, spodobała mu się nasza praca, zatrzymał się, poprosił o wizytówkę, prześledził naszą stronę www i profil na fanpage’u i po jakimś czasie zadzwonił, by umówić się na spotkanie. Mieliśmy wystawić opinię techniczną na temat jego dachu.

Gdy dekarze przyjechali na przyszły plac robót, zobaczyli piękny domek w kaszubskim stylu z przeciekającym dachem. Niestety stare pokrycie nie nadawało się do naprawy. Zalegająca woda w kilkuwarstwowym pokryciu z wióra osikowego przyciągała ptactwo, które wydziobywało dziury w dachu. Dalej swoje robiła pogoda i pokrycie z czasem zaczęło się rozsypywać na oczach właściciela, który bez skutku na różne sposoby próbował odstraszać ptaki.

Od razu wiedziałem że to będzie piękny dach, jeśli inwestor posłucha moich rad i skorzysta z mojego doświadczenia w doborze materiałów – dodaje J. Robak. Wkrótce firma dekarska otrzymała od właścicieli domu zamówienie na wykonanie robót.

 

Jedno z wolich oczek w trakcie robót – po przyjrzeniu się widać detale montażowe łat

Wybór pokrycia
Jeśli chodzi o dobór materiałów i materiału pokryciowego, Dach-System razem ze współpracującym z nim składem pokryć dachowych „Dach Center” Łukasza Żura przedstawił inwestorowi wycenę w kilku rodzajach pokrycia. Były to różne rodzaje blach możliwych do zamontowania na tym dachu z uwzględnieniem istniejących wolich oczek z miękkimi koszami.

Pierwsze wyobrażenia właściciela były takie, że jeśli danej blachy nie będzie można właściwie położyć, to „zrobi się kosz wokół wolego oka i dotnie blachę”. Wykonawca nie zgodził się na takie rozwiązanie, bo według niego wyglądałoby to tak, jakby ktoś sobie z wolim okiem nie umiał poradzić. Zależało mu, by wole oka wykonać zgodnie z najwyższymi standardami dekarskimi.

Koszty materiałów nie odgrywały aż tak ważnej roli, a poza tym inwestor stawiał na jakość materiału i solidność wykonania usługi. Zgodził się na materiał, który zaproponował wykonawca i razem doszli do wniosku, że w styl kaszubskiego domku wkomponuje się blachodachówka z posypką, imitująca ręcznie wykonany gont drewniany.

Po rozbudowaniu konstrukcji dach zyskał naczółki, które niezwykle spodobały się inwestorowi

Przebieg robót
Ogólnie rzecz biorąc kolejność wykonywania inwestycji była następująca – wymienia wykonawca – Najpierw przygotowaliśmy połacie dachu pod montaż blachy, następnie poszerzyliśmy dach na boki, a potem przeprowadziliśmy montaż obróbek, systemu orynnowania i blachy. Ta kolejność podyktowana była kapryśną pogodą, która utrudniała prace. Pomimo tego, że firma dekarska posiada ubezpieczenie OC na wypadek zalania domu przy wymianie pokrycia, to stare pokrycie było zdejmowane etapami i od razu na deskowaniu kładziona była wysokoparoprzepuszczalna membrana dachowa Delta Maxx Plus, co całkowicie zabezpieczało budynek przed zalaniem. Membrana ta zapewnia ekstremalną wodoszczelność i jest odporna na rozerwanie. To nasz sprawdzony sposób postępowania – zapewnia szef firmy dekarskiej.

Tylko część obróbek, takich jak wiatrownice i gąsiory, została zamówiona jako systemowe rozwiązania producenta. Pozostałe dekarze wykonali samodzielnie. Na wszystkie obróbki użyto gładkiej blachy z posypką. Jedynie komin obrobiono blachą stalową w technologii rąbka stojącego. Okucia wymagały dużego nakładu pracy i były bardzo czasochłonne – podkreśla wykonawca.

Naczółki są na tyle szerokie, że zasłaniają balkony

Wentylacja i orynnowanie
Dach wentylowany jest od okapu, gdzie powietrze ma swój wlot. Umożliwia to brak deski okapowej, rynny na hakach nakrokwiowych i pas dorynnowy z pierwszej łaty do rynny. Za rynną powietrze ma swój wlot zakryty specjalną kratką, która zabezpiecza go przed owadami. Jest to bardzo przemyślany sposób wentylacji dachu, bo nawet zalegający przez zimę w rynnie śnieg nie blokuje przepływu powietrza. Swoje ujście znajduje ono zawsze wzdłuż linii gąsiorów.

Na dachu zainstalowany został świetnie dobrany do rodzaju materiału pokryciowego kompletny system czarnych rynien stalowych, które były montowane na hakach nakrokwiowych bez desek okapowych.

Jedna lukarna znajduje się na frontowej połaci, pozostałe trzy – na tylnej

Piękna konstrukcja
Obok tego dachu dziś nie da się przejść obojętnie – zapewnia wykonawca. Ma cztery piękne wole oka o niestandardowych proporcjach wysokości do szerokości. Posiada naczółki, które zostały powiększone na życzenie inwestora tak, aby przysłonić balkony. Co za tym idzie – dach również został poszerzony w obie strony. Nową konstrukcję trzeba było „wpiąć” w starą – wystrugać drewno, nabić podbitkę, wykonać zdobienia itp.

Efektem poszerzenia dachu było uzyskanie ściętych dolnych rogów dachu, co inwestorowi niezwykle się spodobało. Nie było to proste do wykonania, ponieważ montaż systemu rynnowego w tych miejscach był problematyczny, podobnie jak montaż samych łat. Już wtedy trzeba było przewidzieć, jak będzie leżeć blacha. Część łat w tym miejscu musiała zostać zeszlifowana z grubości, ponieważ stosunek kąta nachylenia dachu do kąta, pod którym ścięty jest jego róg, spowodowałby wystawanie pokrycia, która mocuje się do czołowej części łaty (a nie tak, jak zwykłą blachodachówkę – do górnej). Lecz nie ten element robót był najtrudniejszy.

Czoła wolich oczek są wykonane z arkuszy blachy z posypką, które cięte były na wzór łuski. Podbitka – z listków blachy z posypką

Nietypowe wole oka
Zapewne najtrudniejszym elementem były wole oczka, a szczególnie ich nietypowe proporcje wysokości do szerokości oraz odległości między nimi. Mogą one sprawić dekarzowi sporo kłopotów. W naszym przypadku tak nie było – zaznacza Jacek Robak – Plan był prosty: najpierw trzeba było troszkę wydłużyć wole oczka u góry tak, żeby spasować je pod blachodachówkę, przy czym konieczne było „zgubienie” 2 fal. Potem następował montaż łat. Wielu dekarzy zastanawia się, jak możliwe jest wygięcie 4-centrymetrowych łat w takie łuki. Nie jest to możliwe i dlatego na lukarnach łaty są zrobione z pasków sklejki nakręcanych jeden na drugi, aż do momentu uzyskania wysokości łaty.

No i na koniec wykonywane było krycie wolego oczka. Tym materiałem można kryć od lewej do prawej, jak i na odwrót. Pozwala to na montaż blachy w ten sposób, aby woda spływająca z wolego oka nie dostawała się pod blachę. Rdzeń, z którego wykonana jest blacha, znacznie ułatwia jej montaż na oku dzięki swojej plastyczności i podatności na odkształcenia. Podczas krycia wolego oka warto mieć przy sobie karbownik, który ułatwia dopasowywanie blachy. Czoło wolich oczek wykonane jest z arkuszy blachy z posypką, które cięte były na wzór łuski, a podbitka – z listków blachy z posypką.

Obok tego domu po wymianie pokrycia dachu nie można przejść obojętnie

Narzędzia
Do wykonania tej inwestycji moja firma używała wielu narzędzi – mówi wykonawca dachu i chętnie wymienia stosowane w swojej pracy pomoce – Były to np. elektronarzędzia: wkrętarki, akumulatorowe wiertarki, aku-maszynki do cięcia blachy, aku-szlifierka, a pracę umilało nam również akumulatorowe radio budowlane – dodaje z uśmiechem.

Dekarze używali także pił spalinowych, strugarki do drewna, gwoździarek do montażu blachy, gilotyny do cięcia blachy z posypką, benderów, wszelkiego rodzaju nożyc blacharskich – prawych, lewych, prostych i łukowych. Niezbędne w pracy były też narzędzia dekarskie, takie jak cęgi dachowe, zaciskacze rynnowe, szelajzy, młotki dekarskie i blacharskie, giętarka do haków, specjalistyczne narzędzia do rąbka stojącego typu zaciskacz łezkowy, zaginacz okapu, przeginacz okapu czy klucz do zamykania rąbka itp.

Odbiór
Inwestor raczej starał się nie ingerować w nasza prace, ponieważ po obejrzeniu naszych wcześniejszych realizacji nie miał wątpliwości co do jakości świadczonych przez nas usług – podkreśla szef firmy dekarskiej – Przez większą część realizacji przebywał na wczasach, a po powrocie nie miał żadnych zastrzeżeń co do efektu końcowego. Powiem więcej – uśmiech na twarzy właściciela po skończonej inwestycji jest bezcenny i jest zawsze naszym motorem napędowym do tego, aby stałe dążyć do perfekcji. Moja firma udzieliła 36-miesięcznej gwarancji pisemnej na wykonaną usługę.

Po upływie tej gwarancji inwestor ma możliwość jej przedłużenia, pod warunkiem odpłatnego corocznego przeglądu dachu. Realizacja trwała 5 tygodni.

 

Redakcja miesięcznika DACHY

Źródło: Dachy, nr 1 (217) 2018

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ: