Straż pożarna pod nowym dachem

Ocena: 0
2608

Kościańska strażnica to bardzo charakterystyczny budynek, od lat kojarzony przez mieszkańców ze służbami ratowniczymi. Jej 25-metrową wieżę widać z każdego miejsca. Obiekt powstał na przełomie lat 30. i 40. XX w. jako wierna kopia strażnicy w Turynie. Po 70 latach dach obiektu wreszcie doczekał się generalnego remontu.

Kościańska strażnica to niemal symbol miasta. Dach, który z daleka wydawał się być wprawdzie niezbyt ładny, ale funkcjonalny…

Wprawdzie w latach 90. pokrycie z dachówek karpiówek ułożonych w koronkę zostało przełożone, ale był to jedynie zabieg doraźny i tylko na krótko poprawił stan dachu. Po kilku latach ponownie pojawiły się przecieki, wiatr porywał kolejne dachówki. Uszkodzenia pokrycia powodowały degradację konstrukcji nośnej dachu. Ta część strażnicy ma siedemdziesiąt lat i poza drobnymi naprawami nigdy nie była remontowana.

Z bliska wyglądał o wiele gorzej

Nadeszła więc wreszcie pora na kompleksowy remont dachu, na który został rozpisany przetarg. Wykonawca – firma Usługi Remontowo-Budowlane Zdzisław Kaźmierczak – został wybrany spośród 4 oferentów. M.in. dzięki referencjom ze zrealizowanych wcześniej zadań, bo takie było jedno z kryteriów przetargu.

Remont przewidywał wymianę całego pokrycia dachu, orynnowania, przemurowanie kominów, wymianę okien i cały szereg innych napraw, które miały za zadanie odtworzyć dach w takim kształcie, w jakim powstał.

Początki
Po dokonaniu wizji lokalnej przez firmę Z. Kaźmierczaka, kierownika budowy i panią inspektor nadzoru, ustalono i wybrano wybór materiałów, omówiono technologie i poszczególne etapy prac.

Projekt remontu dachu wykonała firma Complex-Projekt z Kościana. Uwzględniał on wszystkie niezbędne detale i nie wymagał od wykonawcy rozwiązywania nagłych problemów. Ale też sam dach nie był skomplikowany: to dach dwuspadowy w kształcie litery „L”, o konstrukcji płatwiowo-kleszczowej i powierzchni 680 m2.

Wymieniono niektóre elementy konstrukcji

Straż pożarna nie ma przerw
Po pracach przygotowawczych zdemontowano stare pokrycie (nadawało się niestety tylko na śmietnik) i łatowanie. Niektóre łaty były tak przegniłe, że dachówki trzymały się na nich tylko cudem.

Codziennie demontowano tyle starej dachówki, aby odkrytą połać można było tymczasowo przykryć plandeką – strażnica była przez cały czas czynna, wozy strażackie wyjeżdżały do pożarów, strażacy pełnili normalną służbę, więc nie można było dopuścić do jakiegokolwiek zalania niespodziewanym deszczem.

Remont był niezbędny

Jak wspomniano, więźba również wymagała naprawy. Do trudniejszych elementów należała wymiana starej krokwi koszowej, która została już częściowo skorodowana.

Poza tym wymieniono trzy słupy 16 cm × 16 cm, podtrzymujące płatwie. Dodatkowo wzmocniono krokwie, montując obustronnie dodatkowe jętki pod kalenicą. Następnie płaszczyzny połaci zostały wyprofilowane i nakryte paroprzepuszczalną membraną Delta Vitaxx z paskiem klejącym.

Dekarze od rana uwijali się na dachu

Garść liczb
W połaci dachowej usytuowanych jest 11 równomiernie rozmieszczonych lukarn o konstrukcji drewnianej, doświetlających strych. Wymieniono w nich stolarkę okienną, która była już bardzo wyeksploatowana i zamontowano nowe plastikowe okna jednoskrzydłowe. Wokół lukarn dekarze założyli nowe obróbki, w tym parapet z blachy cynkowo-tytanowej. Same nadbudówki wzmocniono i obłożono boazerią sosnową, co patrząc z dołu robi ciekawe wrażenie.

A to efekt ich pracy

Stare obróbki blacharskie wykonane były z blachy cynkowej, znajdowały się w złym stanie technicznym, powodowały zacieki i niszczenie krokwi, z czego najbardziej ucierpiała wspomniana wcześniej belka koszowa. Nowe opierzenia zostały wykonane z tytancynku, w postaci dwuczęściowej z listwą maskującą. Wszystkie obróbki zostały wykonane przez dekarzy z ekipy Zdzisława Kaźmierczaka na miejscu, przy użyciu własnych maszyn.

Łącznie na obróbki zużyto około 45 m2 tej blachy.

Na nowym dachu ułożono nowe pokrycie – ceramiczną dachówkę karpiówkę Klassik, angobowaną w kolorze czerwonym, o wykroju zaokrąglonym. Całkowita waga samej ceramiki na dachu to ponad 43 t. Karpiówki leżą na niemal 3 km łat (dokładnie 2900 mb).

Lukarny otrzymały sosnowe boazerie

Nowy komin z cegły klinkierowej osobiście postawił kierownik budowy, Jacek Sadowski. Aby do komina mógł dotrzeć kominiarz, tuż obok niego znalazła się ława kominiarska i wyłaz dachowy. Ponadto na okapach zamontowano 75 mb stalowych płotków przeciwśniegowych. Zamontowano też nową instalację odgromową z drutu cynkowego o przekroju 8 mm.

Jak nie deszcz, to upał...
Inwestor i inspektor nadzoru nie ingerowali w wykonywanie prac, gdyż… nie mieli powodu. Wszystko odbywało się zgodnie z projektem i ustalonym harmonogramem prac. Terminarz przewidywał 30 dni na przeprowadzenie remontu, ale ekipa była tak sprawna, że zadanie ukończyła przed terminem.

Dach był wprawdzie niezbyt skomplikowany, ale jednak wymagający dużo pracy z uwagi na swoją powierzchnię i zakres robót

Trzeba też dodać, że roboty odbywały się pod bezpośrednim niemal nadzorem, gdyż pani inspektor nadzoru ze swojego biura miała widok na większą część dachu strażnicy. Mogła więc na bieżąco obserwować tempo i efekt robót na dachu.

W okresie wykonywanych prac ze względu na warunki pogodowe dwukrotnie przerywano prace, ale ten czas dekarze spożytkowali na oczyszczenie i odpylenie konstrukcji dachu (przedtem całość konstrukcji była pomalowana płynnym wapnem); całość więźby dachowej została zaimpregnowana metodą natryskową. Z kolei w inne dni bardzo doskwierały upały – temperatura sięgała nawet 36ºC.

Odbiór i gwarancje
Odbiór inwestycji nastąpił 14 września br. Podczas tego momentu obecni byli: komendant powiatowy Państwowej Straży Pożarnej st. bryg. mgr inż. Jarosław Tomaszewski, asp. sztab. Wiesław Thiel, inspektor nadzoru Izabela Wrześniewska, kierownik budowy Jacek Sadowski oraz oczywiście właściciel firmy dekarskiej – Zdzisław Kaźmierczak. Wykonawca udzielił 36 miesięcznej gwarancji na wykonane prace.

Teraz strażacy w Kościanie są pod dobrą ochroną

W starym dachu wyraźnie było widać nieszczelności, ubytki w dachówkach. Od strony estetycznej dach także pozostawiał wiele do życzenia. Przyjemnie było popatrzeć na dekarzy już od rana uwijających się na dachu. Dzisiaj dach całkowicie odmienił ten jakże charakterystyczny dla Kościana obiekt – powiedział komendant st. bryg. mgr inż. Jarosław Tomaszewski.

Prace o wartości niemal 150 tys. zł zostały sfinansowane z budżetu państwa oraz miasto Kościan.

Źródło: Dachy, nr 11 (155) 2012

 

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ: