Przygoda z łupkiem

Ocena: 4.5
1818

Łupek jest dla dekarza wymagającym pokryciem dachowym. Fachowiec mający doświadczenie z innymi materiałami musi się przestawić na inny sposób pracy. Cierpliwość i wyobraźnia to cechy, które były niezbędne członkom ekipy Andrzeja Hurka, gdy po raz pierwszy rozpoczęli pracę z tym pięknym materiałem. 

Ekipa
Andrzej Hurek założył firmę budowlaną ze starszym bratem Waldemarem 11 lat temu. Choć początkowo obaj koncentrowali się na murarce, elewacjach i wykończeniówce, to dosyć szybko młodszy z braci wyspecjalizował się w pracach dekarskich. Szczególnie po zatrudnieniu w firmie dekarza Emanuela Cieślara a potem też i Macieja Wendela specjalizacja dekarska tej części firmy nabrała rozmachu. Dziś panowie kryją i remontują dachy prawie w każdej technologii.

Andrzej Hurek na dachu kościoła w Suchej – przygoda z łupkiem rozpoczęta 

Kościół w Suchej
Wszyscy mieszkają w pobliżu Suchej koło Strzelec Opolskich, gdzie znajduje się objęty opieką konserwatorską kościół pod wezwaniem św. Bartłomieja z XVI wieku. Ostatnio był on przebudowany w 1959 roku. Został wtedy poszerzony i wydłużony. Wewnątrz kościoła zachował się bogato zdobiony ołtarz barokowy i sporo innych zabytkowych elementów wystroju. Spiżowe dzwony wiszące w kościelnej dzwonnicy są jednymi z najstarszych na Śląsku. Jeden pochodzi z końca XIV wieku, drugi – prawdopodobnie z XV wieku.

Kościół w Suchej przed położeniem łupka na dachu nawy głównej i naw bocznych – papa nie wytrzymałaby następnej zimy

Na dachu kościoła w Suchej – Andrzej Hurek i Emanuel Cieślar

W 2010 i w 2014 roku obiekt ten przeszedł już częściowy remont dachu. Zdjęto z niego eternit, następnie na dachu i elewacji głównej wieży oraz na dachu prezbiterium położony został łupek, czyli – patrząc od strony wejścia głównego – wyremontowano część przednią i tylną kościoła. Prace w łupku wykonał Waldemar Klimek, który pracuje i mieszka na co dzień w Niemczech. Pochodzi jednak z Suchej i często tu wraca. 

Pozostała część robót została przełożona na bardziej sprzyjający dla parafii moment. Główny dach kościoła do tego czasu zabezpieczono papą. 

To samo miejsce po położeniu łupka – kościół odzyskał oryginalny wygląd i blask

Damy radę!
Remont dachu ciągle był w zawieszeniu a mieszkańcy chcieli, aby jak najszybciej został jednak ukończony. Pojawił się pomysł, aby zlecić krycie dachu lokalnej firmie. W ten sposób pytanie o możliwość kontynuacji remontu trafiło do ekipy Andrzeja Hurka. 

Zgoda na dokończenie remontu łączyła się z potrzebą szkolenia w zakresie montażu łupka, ponieważ łupek był dla tej ekipy akurat nowym materiałem pokryciowym. Dekarze wiedzieli, że nie jest on prosty i wymaga szczególnych predyspozycji. Ponieważ im również leżało na sercu dokończenie remontu swojego parafialnego kościoła, zebrali siły i odwagę, żeby się zmierzyć z nowym wyzwaniem. Zaciekawieni udali się na szkolenie z łupka i od razu się okazało, że mają talent do tego materiału. Trudno było uwierzyć, że sobie szybko i łatwo poradzą, gdy w Suchej zostali rzuceni na głęboką wodę. Tym bardziej, że na tamtejszym kościele zastosowano zgodnie z wytycznymi konserwatora zabytków, najtrudniejszy i najbardziej wymagający sposób krycia – krycie łuskowe. 

Choć krycie łuskowe to najtrudniejsza technika układania łupka, to na prostej połaci montaż przebiegał dosyć łatwo

Trudne miejsca – długi kosz podwieszany w łupku

Przebieg robót
Papa zabezpieczająca dach ułożona w 2010 i 2014 roku zaczęła się już miejscami strzępić i na pewno nie przetrwałaby następnej zimy. Ekipa dekarska musiała więc najpierw wymienić papę pod łupek. Do wykończenia pozostała także część wieży z sygnaturką.

Po wykonaniu tych robót dekarze przystąpili do montażu łupka. Na prostej połaci głównego dachu montaż przebiegał dosyć typowo. Generalnie na kościele wykorzystywane były dwa rozmiary łupka. Ale na bocznych nawach łupek był kładziony „na okrągło” i musiał być mniejszy niż w standardzie. Każdy element z osobna trzeba było na dachu dopasować do pozostałych. Szczególną uwagę należało oczywiście zwrócić na kamienie wodne, początkowe, kończące i koszowe. To żmudna praca wymagająca ogromnej cierpliwości i dokładności.

Ekipa braci Hurków – od lewej Waldemar Hurek (specjalista od prac ogólnobudowlanych) oraz dekarze: Andrzej Hurek, Emanuel Cieślar i Maciej Wendel

Trudne miejsca
Trudne miejsca to kosze, szczególnie te podwieszane (tzw. miękkie), których na kościele ekipa wykonała sześć (dwa długie i cztery krótkie przy wieżyczce – sygnaturce). Pewnego kunsztu wymagało również zaproponowane przez pana Andrzeja Hurka wykonanie z zielonego łupka małych krzyży na obu bokach podstawy wieżyczki. Krzyże te nawiązują stylistycznie do dużego krzyża z łupka nad wejściem do kościoła, który wykonał Waldemar Klimek. Choć ekipa dekarska to niemal nowicjusze w zakresie łupka, są jednak bardzo dokładni i wytrwali, a to już gwarantuje sukces. 

Połączenie między wieżą nad wejściem głównym a budynkiem kościoła to trudne miejsca do obróbki blacharskiej – tu pan Emanuel miał dużo do zrobienia

Na bocznych nawach łupek kładziony był „na okrągło”

Wspominając prace w Suchej pan Andrzej z radością mówi też o ludziach, którzy przychodzili pod kościół i kibicowali dekarzom, podziwiając ich umiejętności. Budynek długo czekał na zakończenie remontu a solidni, pełni zapału i samozaparcia fachowcy wykonali swoją pracę bez zastrzeżeń. 

Gotowy dach na nawie bocznej lśni w słońcu

Wentylacja i orynnowanie
Dekarze wykonali także wentylację dachu na kościele, choć tego nie przewidywała umowa. Dzięki niej ciepłe powietrze może łatwo wydobywać się z nagrzanego obiektu pełnego ludzi. Dołożyli deskę kalenicową wzdłuż kalenicy, którą umieścili na deskach z 2,5 cm wycięciem. Pomiędzy nimi znalazła się blaszana siatka perforowana chroniąca połać przed intruzami takimi jak ptaki czy owady. Na takiej konstrukcji ułożony został poprzecznie łupek kalenicowy.

Pan Andrzej ułożył krzyż z zielonego łupka na obu stronach podstawy sygnaturki, który nawiązuje stylistycznie do …

… do krzyża wykonanego przez Waldemara Klimka na wieży nad wejściem głównym

Ekipa dekarska wykonała także w miedzi instalację odgromową i wszystkie inne obróbki blacharskie. Obróbkami blacharskimi w firmie zajmuje się głównie pan Emanuel. Dla niego trudnym miejscem było połączenie między główną wieżą nad wejściem a samym budynkiem kościoła. Wymagało ono szczególnie dokładnego zabezpieczenia, żeby woda nie mogła się tam gromadzić i dostawać się pod połacie dachu. Wszystkie obróbki blacharskie towarzyszące pracom dekarskim wykonane były w klasyczny sposób przez lutowanie i pracą z felcem. 

Kościół w Suchej

Kapliczka we wsi Góra Świętej Anny, której dach pokrył pan Andrzej łupkiem, a następnie odnowił jej elewację 

Dekarze rozpoczęli pracę w połowie lipca 2017 a zakończyli je pod koniec października. Tak więc po ok. 3,5 miesiąca robót odbył się odbiór dachu – bez zastrzeżeń. Dekarze udzielili na swoja pracę 10 lat gwarancji. 

Sygnaturka w Kurzniach
Ekipa pana Hurka po zakończeniu prac w Suchej nabrała dużego szacunku i pokory do łupka. Prace z tym pokryciem trafiają im się bez szczególnego zabiegania o nie. Po zakończeniu robót w Suchej, dekarze przenieśli się do Kurzni, gdzie na dachu kolejnego zabytkowego kościoła – krytego tym razem czerwoną karpiówką – wyremontowali w łupku i tytan-cynku sygnaturkę. 

Sygnaturka w Kurzniach przed remontem

Sygnaturka to mała wieżyczka kościelna, w której znajduje się najmniejszy dzwon kościelny. Wieżyczka umiejscowiona jest zwykle na dachu nawy głównej, tak właśnie jak w przypadku kościoła w Kurzniach.

Praca dla odważnych
Ekipa dekarska miała tutaj niełatwe zadanie. Konstrukcja sygnaturki była w tak złym stanie, że praktycznie trzeba ją było prawie całą zrekonstruować a ze względu na jej sposób połączenia z połacią, można to było zrobić tylko bezpośrednio na dachu. Bardzo utrudniało to prowadzenie robót ciesielskich. Wymieniany był również król podtrzymujący krzyż a obróbka blacharska tego miejsca wymagała szczególnej staranności. To właśnie nieszczelności wokół trzpienia powodowały lanie się wody do sygnaturki i ostatecznie były przyczyną jej prawie całkowitego zniszczenia. Dodajmy w tym miejscu, że aż dziesięć firm było proszonych przez inwestora o ofertę na wykonanie sygnaturki i tylko ta jedna ekipa zgodziła się przeprowadzić te prace. 

Sygnaturka musiała być remontowana bezpośrednio na dachu, co utrudniało prace

Po rekonstrukcji sygnaturki w drzewie modrzewiowym, które było oryginalnie zastosowane w konstrukcji tej zabytkowej wieżyczki, ekipa dekarska przystąpiła do pokrycia jej łupkiem, czyli materiałem, którym również oryginalnie była pokryta. Tu także zastosowano najtrudniejszy i najbardziej wymagający sposób krycia – krycie łuskowe. Dekarze na swoją pracę na kościele w Kurzniach udzielili dziesięcioletniej gwarancji, podobnie jak w Suchej. Zaznaczmy, że roboty były prowadzone na tym dachu pod nadzorem konserwatora zabytków. 

Do tej pory wieżyczka trzymała się tylko na słowo honoru

Zdegradowane biologicznie drewniane elementy konstrukcji wieżyczki należało usunąć, zastąpić nowymi z drewna modrzewiowego i całość zaimpregnować

Góra św. Anny
Kolejna przygoda z łupkiem to mała kapliczka wiejska znajdująca się we wsi Góra Świętej Anny, w pobliżu której znajduje się słynna bazylika i sanktuarium o tej samej nazwie. Pokrycie kapliczki łupkiem nadało jej ogromnej elegancji. Choć planowane było pokrycie z blachy, to jednak propozycja pana Andrzeja, żeby wykonać dach w łupku, było najtrafniejszym rozwiązaniem. 

Sygnaturka kościoła w Kurzniach po remoncie – w łupku i tytan-cynku

Ekipa dekarska, doświadczona w różnych pracach budowlanych, po wykonaniu dachu, odnowiła później również i elewacje – podobnie jak wcześniej na kościele w Suchej. 

Przygoda z łupkiem trwa dalej. Po kapliczce na Górze Świętej Anny dekarze zdążyli już otrzymać nowe zlecenia na łupek – dom mieszkalny w Niwkach z prawie 400 m2 dachu do pokrycia łupkiem oraz kolejny obiekt – pałac w Osieku. Zresztą w dekarstwie na brak pracy nigdy nikt nie narzeka. Szczególnie, gdy dekarze radzą sobie nawet z tak wymagającym pokryciem, jakim jest łupek. 

Opracowanie redakcyjne 
na podstawie materiałów 
firmy dekarskiej Andrzeja Hurka

Źródło: Dachy, nr 6 (234) 2019

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Artykuły ekspertów

- Reklama -

Polecane firmy

Polecamy