List w kopule

Ocena: 5
1654

I NAGRODA W KONKURSIE „POCHWAL SIĘ DACHEM”

Ćwierć wieku to nie jest dużo, jak na dach. Materiały dobrej jakości wytrzymują tyle bez trudu. Chyba, że z konieczności na dachu ułożono pokrycie, o którym z góry było wiadomo, że w krótkim czasie będzie do wymiany. Na dachu jednego z wydziałów urzędu miejskiego w Wałbrzychu leżała blacha ocynkowana – jej wymiany podjął się Paweł Bojzan ze swoją firmą Pro.Dach (www.pro-dekarz.pl). Jego wykonawstwo zostało nagrodzone pierwszym miejscem w VI edycji konkursu „Pochwal się dachem” w kategorii „Lutowanie i techniki blacharskie”.

Tak wyglądała blacha ocynkowana 25 lat po ułożeniu

Opisywany budynek w stylu miejskiej willi znajduje się na jednej z głównych ulic w centrum Wałbrzycha. Ulica została wytyczona ok. XVIII wieku i dawniej, gdy Wałbrzych leżał jeszcze granicach Niemiec i nosił nazwę Waldenburg, nazywała się Friedrichstraße i Wilhelmstraße.


Kilka z 3600 łusek ułożonych na dachu – każda została wykonana ręcznie

List sprzed 25 lat
Po II wojnie światowej budynek należał do miasta, najpierw przez lata mieścił się tam Urząd Stanu Cywilnego, obecnie Wydział Geodezji Urzędu Miasta Wałbrzycha. Jeszcze po wojnie na dachu leżał łupek. Ale działania wojenne mocno nadwerężyły pokrycie, poszczególne kamienie poodpadały, ośrodka lała się woda. Brakujące płytki uzupełniano a to kawałkami blachy, a to papą, ale wiadomo było, że raczej wcześniej niż później niezbędny będzie remont.


Blachy cięcie-gięcie

Ten odbył się jednak dopiero w 1989 roku. Łupek leżał wtedy jeszcze tylko na kopule i... na strychu. Tu bowiem poprzednia ekipa dekarzy zostawiła cały gruz. Wszystko to trzeba było usunąć – potrzebne były 4 kontenery o pojemności 8 m3 każdy. Pozostałe połacie dachu były pokryte płytami azbestowo-cementowymi w karo. Na pokrycie wybrano blachę stalową ocynkowaną grubości 0,7 mm. Dokładnie wiadomo, kto układał blachę, ponieważ ekipa Pro-Dachu znalazła w kuli noszącej ślady przestrzelin z II wojny i wieńczącej kopułę wieżyczki… list napisany przez blacharza. Okazało się, że nadal mieszka on w okolicy, lecz z racji wieku przeszedł już na emeryturę. Był to mistrz dekarsko-blacharski Andrzej Pietraszek. Paweł Bojzan odszukał go i przedstawił się jako młody blacharz, remontujący dzieło poprzednika. A. Pietraszek miał swój mały wkład w prace: wykonał szpicę wieńczącą kulę na wieżyczce.


Paweł Bojzan przy pracy…

Po zerwaniu starego pokrycia okazało się, że część końcówek krokwi jest przegniła i krokwie trzeba wymienić. W pozostałe partie konstrukcji Pro-Dach nie ingerował.


…i rezultaty jego umiejętności

Na krokwie nabito deskowanie z desek, które zostało pokryte papą podkładową termozgrzewalną. Następnie na papie znalazła się mata strukturalna Rheinzink Air-Z.


Kopuła była najtrudniejsza do pokrycia

Wszystkie detale blacharze musieli rozwiązać sami, ponieważ projekt milczał na ich temat. Projektant podał jedynie, że dach ma być wykonany z blachy Rheinzink prePatina schiefergrau 0,8 mm układanej w łuskę – to wszystko. Nie było słowa o kryciu okrągłej kopuły wieżyczki, obróbkach lukarn czy okien.


Półokrągłe lukarny również nie były łatwe do wykonania

Ostatecznie dach o powierzchni 360 m2 kryje 3600 cynkowo-tytanowych formatek o wymiarach 360 × 360 mm i 210 × 210 mm (na kopule). Do ich wykonania Pro-Dach zużył ponad 4 t blachy – wszystkie łuski oraz haftry mocujące zostały wygięte ręcznie w firmowym warsztacie.


Efekt końcowy jest znakomity

Obiekt nie należał do łatwych, przede wszystkim ze względu na jego powierzchnię – w końcu ręcznie wygiąć i potem zamocować kilka tysięcy łusek to nie jest łatwa sprawa. Najwięcej czasu pochłonęła okrągła kopuła i półokrągłe lukarny.




Kilka detali z rąbkami

Pasy podrynnowe zostały wykonane w technologii rąbka podwójnego przełamanego. Na całym dachu nie użyto ani jednego gwoździa, wkrętu czy silikonu (poza oczywiście przykręcaniem haftrów do deskowania), zabezpieczenie przed wodą opadową uzyskano wyłącznie dzięki odpowiedniemu formowaniu blachy.

3-osobowa ekipa Pro-Dachu remontowała dach przez 3 miesiące.


Piotr Rożnowicz

Źródło: Dachy, nr 3 (195) 2016
PODZIEL SIĘ:
OCEŃ: