Dokładność dekarska w każdym calu

Ocena: 0
2238
Realizacja zdobyła główną nagrodę w II edycji konkursu „Pochwal się dachem”, który zorganizował nasz miesięcznik. Dach o powierzchni 700 m2 został pokryty dachówką karpiówką o wykroju prostokątnym Opal RuppCeramika.

Gotowy dach budynku głównego widok od tyłu

Główny budynek z niesymetrycznymi bocznymi mniejszymi bryłami może się kojarzyć ze staropolskim dworkiem, oszczędnym w formie i o dobrze widocznej strukturze. Krawędzie są wyraźne, mocno zaznaczone. Wybór dachówki na pokrycie dachu można uznać za niemal idealny. Prostokątne wykroje podkreślają klarowność podziałów.



Dach wykonywała firma MDach, której współwłaścicielem jest Marcin Solarek. Młody wiekiem, ale doświadczony dekarz nie narzeka na brak zleceń. Zainteresowani klienci umawiają się na spotkania, podczas których omawiają warunki umowy, dziwiąc się, że „taki pan młody” – opowiada ze śmiechem Marcin Solarek – Początkowo w niektórych budzi to pewną nieufność, w myśl zasady, że skoro młody, to pewnie zielony i niewiele umie. Nastawienie zmienia się, gdy zaczynamy mówić o sprawach zawodowych. Największych niedowiarków przekonują telefony do poprzednich inwestorów i oględziny moich dotychczasowych realizacji. Wrażenie robią także referencje i certyfikaty szkoleniowe MDachu.

Zlecenie na wykonanie dachu przedstawionego w artykule MDach tradycyjnie zdobył z polecenia. Ten akurat inwestor także z początku był nieco nieufny wobec młodego wykonawcy (tym bardziej, że zdążył się już nieprzyjemnie przekonać o umiejętnościach niektórych „dekarzy”), który miał naprawić niedoróbki poprzedniej ekipy. Jednak kilka minut rozmowy na tematy fachowe i o celowości niektórych rozwiązań przekonało go całkowicie.





Ale początkowo wyglądało to tak: nieumiejętnie nabite łaty, brak mocowania membrany do ścian pionowych, gwoździe w koszu

Błędy poprzedników
Dach nie należy do bardzo skomplikowanych, spośród utrudnień wymienić można jedynie trzy lukarny od frontu, półokrągły daszek nad mini-tarasem od tyłu oraz kominy.


Gdy do pracy wzięli się fachowcy, dach „zaczął wyglądać”


Mimo to MDach wszedł na inwestycję jako druga z kolei firma dekarska. Poprzednicy dwa razy próbowali i nie dali sobie rady choćby z tak – wydawałoby się – nieskomplikowaną czynnością jak łatowanie. Nawet na prostych połaciach nie umieli dokładnie wbić gwoździ, nie rozdzierając membrany dachowej wstępnego krycia. Panowie mieli także problemy z nabiciem łat w miejscach, gdzie połacie zwężały się i łaty były bardzo krótkie oraz w koszach. Nie od rzeczy będzie wspomnieć, że rozstaw łat nie wszędzie był taki sam. W przypadku tej dachówki to poważny błąd, ponieważ jej forma wymaga bezwzględnej dokładności przy łaceniu – odchyłka o centymetr będzie dobrze widoczna i zniszczy efekt estetyczny.

Dużo błędów dekarskich popełnili oni również przy rozkładaniu folii wstępnego krycia. W wielu miejscach została ona rozdarta, w koszach poprzybijano ja gwoździami, zupełnie zaniechano przymocowania do ścian kominów i lukarn. Pierwszy większy deszcz obnażyłby te niedoróbki.

Kompletne łacenie i folię trzeba było zerwać i położyć od nowa.


Kontrłaty uniesione o 60 mm



Obróbka okna dachowego

Dokładność wykonania
Na całym dachu widać dbałość MDachu o szczegóły. Detale są przemyślane i dopracowane, nic nie zostało tu zrobione niechlujnie czy niedokładnie.

Konstrukcja dachu była drewniana, krokwiowo-jętkowa, wykonana przez niezależnych cieśli Z więźbą również były problemy. Nie została ona dopasowana do gzymsu, wskutek czego należało nabić dodatkowe kontrłaty o wysokości 60 mm. Inaczej dachówki leżałyby schowane za obróbką, a nie odprowadzały wody do rynny.


Obróbka komina


Krycie kosza na nokach


Element obróbki gzymsu


I obrobiony gzyms

Sam okap został zrobiony w stylu francuskim. Gotowe rynny VM Zinc wiszą przed gzymsem, zamontowane na hakach nakrokwiowych, osadzonych w wyfrezowanych gniazdach. Łączenia odcinków rynien są lutowane i nitowane.

Łukowaty fragment dachu nad dużym oknem od tyłu został przykryty blachą układaną w technologii rąbka stojącego. Połączenie z połacią stanowi kosz wykonany z małych elementów polutowanych ze sobą. Panele rąbka od strony połaci zostały zapięte za obróbkę typu „Z”  wlutowaną wężykiem, który likwiduje naprężenia.


Półokrągły daszek pokryty blachą na rąbek, ułożoną na płytach OSB i macie strukturalnej

Kosze dachowe wykonano na nokach z tytancynku. Z takiej samej blachy zrobiony został wypust kosza przy gzymsie; cynkowo-tytanowe lutowane kształtki są dokładnie dopasowane do kształtu gzymsu.

Fronty obróbek facjat i kominów to również tytancynk na podwójny felc, z boku znajdują się noki.


Gotowe


Marcin Solarek, współwłaściciel firmy MDach. Zwycięzca konkursu „Pochwal się dachem”. Poniżej krótka rozmowa z wykonawcą, a obok nagrodzony dach.

DACHY: Panie Marcinie, od kiedy prowadzi Pan własną firmę, co było impulsem do założenia własnego zakładu dekarsko-blacharskiego?
Marcin Solarek: Z dachami po raz pierwszy zetknąłem się w liceum, podczas wakacji. Dorabianie w budownictwie było wówczas popularne w kręgu moich znajomych. Dekarstwo spodobało mi się tak bardzo, że po zdaniu matury zacząłem poważnie myśleć o związaniu się z tą branżą.

Ale chyba nie od razu zaczął Pan pracować „na swoim”?
Jasne, najpierw pracowałem w kilku firmach wykonawczych jako zwykły dekarz. W końcu gdzieś musiałem zdobyć doświadczenie, bo wszystkiego nie da się nauczyć z książek. W pracy interesowało mnie wszystko, od rozmierzania łat do wykonywania obróbek, nie wzbraniałem się przed pracą. Starałem się także brać udział w każdym szkoleniu organizowanym przez producentów. Dosyć szybko zdobyłem więc sporo umiejętności. Moja wiedza stała się na tyle duża, że zacząłem zauważać, że starsi, bardziej doświadczeni koledzy nierzadko „odpuszczają sobie”, czyli prace wykonują niestarannie, a czasem wręcz niepoprawnie. Nie podobało mi się to, uważam bowiem, że klient, który płaci, ma prawo otrzymać za swoje pieniądze dobry produkt czy usługę.

W końcu odszedłem i w 2004 r. zdecydowałem się na założenie firmy MDach, ponieważ sam chciałem decydować o swoich działaniach na rynku. W 2005 r. poznałem swojego obecnego wspólnika, Daniela Balińskiego. We dwóch prowadzimy firmę do dzisiaj.

Jak MDach zdobywa zlecenia?
Początki nie były łatwe. Pierwsze zlecenia uzyskiwałem jako podwykonawca. Jako nowicjuszowi zdarzyło mi się zapłacić za swoją naiwność. Zdobyte doświadczenia pozwoliły mi jednak na zbudowanie silnej pozycji, także wizerunkowej. Dzisiaj MDach pracuje głównie z polecenia i może sobie pozwolić na dyktowanie cen za usługi. Znam swoją wartość i wiem, że moje dachy są pewne i funkcjonalne.

Ma Pan ulubiony materiał pokryciowy?
To dachówka karpiówka. Jest na tyle „elastyczna”, że umożliwia pokrycie dachu o niemal dowolnym kształcie. Daje dekarzowi okazję udowodnienia swoich umiejętności.

Czy zwycięstwo w naszym konkursie przyda się Panu w w dalszej działalności?
Na pewno. To wspaniała nagroda, które może okazać się cenną kartą przetargową w rozmowie z klientem.


Źródło: Dachy, nr 12 (144) 2011
PODZIEL SIĘ:
OCEŃ: