Dach płaski radcy Dorna

Ocena: 0
1381

Nie tylko obecnie, ale również i w przeszłości przy kryciu dachów względy estetyczne nie były brane pod uwagę na pierwszym miejscu. Liczyła się szczelność, niepalność, cena i trwałość. Płaski dach radcy Dorna był dobrym rozwiązaniem jak na swoje czasy i umożliwiał nawet zakładanie zielonych ogrodów na budynkach. 

Przykłady publikacji na temat płaskich dachów Dorna, 1837–38

Zalety dachów płaskich
W 1835 r. królewsko-pruski radca komisji fabrycznej w Berlinie, Johann Friedrich Dorn, rozpatrując różne konstrukcje dachów doszedł do wniosku, że w przypadku dachów spadzistych niemal żadne pokrycie nie jest w stanie burzom oddziaływać i była to ich główna wada. Inaczej było natomiast z dachami płaskimi, ponieważ:

  • były łatwiejsze do wykonania 
  • oddziaływały najmocniejszej burzy
  • ich powierzchnia była o 1/3 mniejsza 
  • w razie potrzeby były do oporządzenia czyli naprawy
  • poddasze mogło być obszerniejsze od zwyczajnego, jeżeli tylko ściany wyprowadzą się do wysokości stolca
  • mogły być używane za belwedery, ogrody, miejsca do suszenia itp.
  • przyczyniały się do ozdoby budynku.

Jednak mimo tylu ich zalet, a także wielu prób z pokrywaniem dachów płaskich dachówkami, kitami, cimentami, dziegciem, smołą itp., większość z nich kończyła się niepowodzeniem w części z powodu kruchości tych ciał, w części ze złego ich użycia. 

Przykłady różnych konstrukcji więźby dachów płaskich Dorna

Wynalazek radcy Dorna
Niedogodności te usuwało nowe pokrycie na dachy płaskie wynalazku radcy Dorna, które przez kilkadziesiąt następnych lat było jednocześnie krytykowane i chwalone, a także ulepszane. Ogólnie mówiąc składało się ono z warstw miękawo-elastycznych i z warstw stałych, twardych, jednak przed przystąpieniem do jego układania konieczne było odpowiednie przygotowanie płaszczyzny dachu. Pochylenie dachu, konieczne do zapewnienia prawidłowego odpływu wody, zalecane było w zakresie od 3 do 12 cali na jednym pręcie (1 pręt pruski = 3,766 m) i to bez względu na to, czy dach miał być jedno- czy dwuspadowy. Jeżeli poddasze miało być używane i nie przeszkadzał nieco ukośny dach, wówczas (…) krokwie aż do gzymsu obijają się gęsto łatami rżniętymi, lub też wąskiemi pasami z poprzerzynanych desek, bowiem całe deski łatwo się spaczają, a następnie uszkadzają pokrycie. Nadto niepotrzeba tu strychulców na strop, lecz kozły podbijają się deskami i trzcinują, przez co poddasze będzie zimą tak ciepłe, z powodu powietrza zachowującego się pomiędzy stropem trzcinowanym a dachem, jak gdyby użyto strychulców (…). Do budynków gospodarskich, dla oszczędności, zamiast łat rżniętych można było używać łat łupanych, należało jednak wcześniej wyrównać ich powierzchnię. Ostatnią czynnością było wykonanie okapu na 2 do 4 cali gzyms przechodzącego, do czego używane były dachówki, blacha cynkowa lub żelazna. Dachówki należało układać na glinę i wypełniając nią szczeliny między nimi. Zalecane też było, by wcześniej poobijać z nich nosy czyli haki, któremi się zwykle na łaty zahaczają. Natomiast używając blachy należało brać pasy o szerokości 6–8 cali i długości 6 lub więcej stóp, które dla większej wytrzymałości powinny być podwójne.

Pokrycie właściwe
Tak wykonana powierzchnia dachu gotowa była do przyjęcia właściwego pokrycia, którego podstawowymi składnikami była glina oraz dębianka. Glina przeznaczona na pokrycie nie powinna być zbyt tłusta, gdyż długo wysychała, a schnąc pękała. Dlatego mając taką glinę należało ją odchudzić mieszając ją z piaskiem. Dodatkowo powinna być pozbawiona wszelkich kamieni i grudek, co również mogło powodować pękanie wykonanej warstwy.

Dębianką (lub garbowinami) nazywano korę dębową używaną w garbarni, która po wyługowaniu wykorzystywana była jako dodatek do gliny. Najlepsza była taka, która miała długie włókna i wilgotność, jak otrzymana z garbarni. W późniejszych latach zamiast dębianki stosowane były plewy owsiane lub pszenne, a także mech. Ten ostatni z pozytywnym skutkiem ok. 1838 r. zastosował w swoim majątku w Turwi (jednym z najlepszych gospodarstw w Wielkim Księstwie Poznańskim) generał Dezydery Chłapowski, uczestnik Powstania Listopadowego, działacz gospodarczy i prekursor pracy organicznej.

Szczegóły uszczelnienia i różnych rodzajów rynien stosowanych w dachach Dorna

Masa dachowa przyrządzana była w taki sposób, że do 1/3 części gliny dodawano 2/3 części świeżej dębianki oraz tyle wody, aby się cała massa kielnią mularską z łatwością dała przerobić. Po dokładnym wymieszaniu składników dach był skrapiany wodą, a następnie pokrywany warstwą główną masy o grubości 1/2 cala, a okap – od 1 do 2 cali. Dla lepszego przylegania masa narzucana była kielnią i nieco rozcierana, a potem wygładzana tarlicą mularską. Jeżeli któryś z robotników nie miał wprawy w używaniu kielni, musiał ręcznie ugniatać kule z masy, silnie rzucać je na poszycie dachu, rozprowadzać je rękami i wygładzać tarlicą. 

Warstwy 
Po wyschnięciu położonej warstwy, napaja się ją należycie smołą z węgli kamiennych za pomocą zwyczajnego pędzla, przy czym smoła powinna być gorąca dla łatwiejszego wchłaniania przez glinę. Smoła ta, zwana smołą pogazową, była produktem ubocznym procesu zgazowania węgla przy wytwarzaniu gazu świetlnego. Dzięki obecności części włóknistych z dębianki glina nasiąkała smołą, dzięki czemu nie przyjmowała wody. 

W majątku gen. D. Chłapowskiego w Turwi, niektóre budynki zostały 1838 r. pokryte dachami wg pomysłu radcy Dorna, ale zamiast dębianki zastosowano mech 

Tak przygotowana powierzchnia była warstwą twardą, na którą następnie nanoszono grubą warstwę elastyczną. Tworzyła ją mieszanina 5/6 części smoły pogazowej oraz 1/6 części żywicy lub paku, posypana na wierzchu ostrym piaskiem, co chroniło jej powierzchnię i jednocześnie lekko utwardzało, pozostawiając elastyczne wnętrze. W dalszej kolejności cały proces nanoszenia warstwy twardej (z gliny i dębianki nasyconej smołą) i elastycznej (ze smoły i żywicy) powtarzany był jeszcze dwukrotnie. Przy czym te kolejne warstwy gliny, nazywane ochronnymi – bowiem chroniły warstwę główną – były trochę cieńsze od poprzedniej. Należało jednak bezwzględnie przestrzegać dokładnego wysuszenia warstwy gliny, ponieważ po nałożeniu smoły z żywicą na wilgotną glinę, podczas jej wysychania tworzyły się pękające pęcherze, które były przyczyną przeciekania całego pokrycia dachowego. I właśnie nieprzestrzeganie tej zasady, a także stosowanie zamiast trzech warstw jednej grubej, było powodem nieudanych prób i związanych z tym krytycznych opinii o metodzie Dorna. 

Uszczelnienia
Również bardzo ważną rzeczą było dokładne uszczelnienie wszystkich elementów domu, które przechodziły przez dach, jak ściany, słupy czy kominy. Nie wolno było tego robić przez obijanie blachą. Należało natomiast w nich, na styku z płaszczyzną dachu, wykonać odpowiednio głębokie rowki i po skropieniu wodą mocno wcisnąć w nie glinę. Dla kominów, które (…) i tak dla małej wysokości dachu nie mają być wysoko wyprowadzone, można użyć albo rowków, nietynkując reszty komina wapnem, albo obtynkować go gliną i połączyć ją z pokładem dachu. W pierwszym razie w miejscach, gdzie się komin z dachem styka, kładzie się więcej gliny, aby w około komina utworzył się wałek, któryby ściek wody przyspieszył (…).  

Zużycie materiałów i koszty
Na pokrycie 500 stóp kw. dachu potrzeba było 1,5 beczki (ponad 170 l) smoły z węgla kamiennego i ponad 20 funtów żywicy, co dawało koszt 3 gr za 1 stopę kw. Dodając do tego inne materiały i robociznę ostateczny koszt 1 stopy kw. wynosił 6 gr. Dla porównania 1 stopa kw. dachu pokrytego dachówką podwójną kosztowała 19 gr, dachówką pojedynczą – 15 gr, a słomą lub trzciną – ponad 10 gr. Oznacza to, że dach Dorna był blisko o połowę tańszy od dachu krytego słomą, a dodatkowo trwalszy i przede wszystkim bezpieczniejszy. Ponadto takie pokrycie miało tylko 1 cal grubości i 1 stopa kw. ważyła 7–8 funtów, podczas gdy pokrycie z dachówki było ok. 3 razy cięższe.

Dwór Dezyderego Chłapowskiego w Turwi – stan obecny

Dostępność materiałów i kolor
Dachy płaskie wykonywane metodą Dorna zastosowanie znalazły zwłaszcza na wsiach, gdzie pod dostatkiem było ich głównego składnika (gliny), a robocizna była tańsza. Gorzej było z dostępnością i z ceną smoły z węgla kamiennego. Najłatwiej można było ją kupić w miastach, gdzie wprowadzone było już oświetlenie gazowe, i tam też była najtańsza. Na przykład w Berlinie, który gazem z węgla oświetlany był od 1826 r., beczka takiej smoły kosztowała 15 zł, natomiast w Kolonii – 42 zł. Podobna sytuacja występowała również w Warszawie, gdzie pierwsze oświetlenie gazowe zaprowadzone zostało w 1835 r., ale tylko w zakładzie Braci Evans, a gazownię miejską uruchomiono dopiero w 1856 r. Dlatego bardzo często ograniczana była zawartość smoły węglowej i zastępowana dodatkiem np. smoły szewskiej z kredą czy asfaltu. 

Dachy wykonane z zachowaniem najwyższej staranności sprawowały się bez zarzutu: były tanie i trwałe, nie przeciekały i były niepalne. Drobnym problemem, ale związanym z estetyką, był ponury, czarny kolor dachu. Niestety, pomalowanie go farbą olejną nie zdawało egzaminu, gdyż farba wchodziła w reakcję ze smołą i kolor nie utrzymywał się. Jeden z autorów zalecał użycie mieszaniny żywicy burgundzkiej i oleju terpentynowego, która po trzykrotnym pociągnięciu dachu tworzyła na nim warstwę pośrednią i dokładnie oddzielała smołę od farby. Wadą tego sposobu był jednak wysoki koszt składników. Dlatego najczęściej, zamiast posypywania ostrym piaskiem ostatniej warstwy ochronnej, posypywano ją grubą warstwą tłuczonej jasnoczerwonej cegły. W wyniku tego kolor dachu zmieniał się z czarnego na ciemnobrunatny.

Zabudowania w majątku rodziny Reuss w Staniszowie na litografii z ok. 1830 r. (autor nieznany) 

Zielone dachy
Niektórzy właściciele wykorzystywali je do jeszcze jednego, nietypowego celu. Na przykład w 1836 r. w Staniszowie k. Jeleniej Góry, będącej własnością książąt Reuss i gdzie produkowano słynny likier ziołowy Echt Stonsdorfer, na domiar dowodu trwałości i nieprzenikliwości podobnego dachu, rozwieziono na powierzchnię dobrą ziemię, zasiano trawę, a trawniki ztąd pozostałe przypominają ogrody na babilońskich murach. Podobny zamiar miał właściciel fabryki wyrobów chemicznych na Solcu w Warszawie, gdzie jeden z budynków pokryty został takim dachem. Natomiast wileński lekarz Julian Moszyński, który w swej podróży do Prus w 1838 r. odwiedził Berlin, w swych pamiętnikach opisał wrażenia dotyczące dachów płaskich: (…) dziś wszystkie nowe domy kryją w Berlinie. Dachy te bardzo są płaskie, wygodnie po nich chodzić można, a nawet w skrzyniach inspektowych zasadzać kwiaty i zioła, co dla mieszkańców wielkich miast, niemających w pobliżu przechadzek publicznych, znakomite przynosi korzyści. Byłem w domu ich wynalazcy P. Dorna, chodziłem po jego dachu, przypatrywałem się pięknym krzewom tamże rosnącym, bezpiecznie wyglądałem na ulicę, z po za galeryi dokoła dachu prowadzonej

Te kilka krótkich opisów przytoczonych wyżej świadczy o tym, że idea zielonych dachów coraz bardziej rozpowszechniająca się dzisiaj, nie jest rzeczą nową. Z tą tylko różnicą, że dawniej rozwiązanie takie stosowano wyłącznie ze względów estetycznych, a obecnie głównie z chęci poprawy jakości powietrza w miastach, chociaż mieszkanie w pięknym otoczeniu również nie jest bez znaczenia.

Zbyt mało szlachetne?
Pomimo wielu zalet i to potwierdzonych w praktyce, pokrywanie dachów metodą Dorna nie zawsze znajdowało zwolenników. Zwłaszcza w miastach, gdzie budowano najwięcej i domy stawiane były wyższe. Zapewne wielu właścicielom stawiających dom musiało się wydawać co najmniej dziwne, że kosztowna inwestycja miałaby być zwieńczona dachem z tak mało szlachetnych materiałów, jak glina czy garbowiny. Ponadto z czasem pojawiły się nowe i lepsze materiały na pokrycia, a także inne i prostsze metody pokrywania dachów. To wszystko spowodowało, że metoda Dorna – jak wiele innych wynalazków – została zapomniana, zapisując się jednocześnie na kartach historii budownictwa. 

Literatura
1.    O płaskich dachach. Przewodnik Rolniczo-Przemysłowy 1836, nr 6
2.    O nowem pokryciu dachu płaskiego p. J.F.Dorna, Królew. Pruskiego Radcę Kommissyi fabrycznej w Berlinie. Tygodnik Rolniczo-Przemysłowy 1836, nr 49, 50, 52 oraz 1837, nr 1, 7, 13, 14
3.    Dorn J.F., Richter J.H.: Przewodnik do nowego sposobu pokrywania płaskich dachów, zakładania sztucznych ścieżek itd. Poznań 1837
4.    Dla budujących dachy sposobem Dorna. Przewodnik Rolniczo-Przemysłowy 1838–39, nr 6
5.    Linke G.: Uwagi o dachach z gliny podług pana Dorna zebrane z własnego doświadczenia z przytoczeniem opisu konstrukcyi drzewa i obrachunku kosztów na to potrzebnych. Leszno 1838
6.    Moszyński J.: Podróż do Prus, Saksonii i Czech odbyta w roku 1838–1839. Wilno 1844, t. 1


Marek Skowron

Źródło: Dachy, nr 10 (237) 2019

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ: