Dach nitowany Grabowskiego i Zymsa

Ocena: 0
2372

W historii pokryć dachowych znajdziemy ciekawe rozwiązania montażowe. Jednym z nich jest dach z blachy, cynowany i nitowany przy użyciu nitów miedzianych. Sposób montażu gwarantował niezwykle wysoką szczelność, ale prawdopodobnie jego wysokie koszty materiałowe oraz duża pracochłonność skazały go na zapomnienie.

Ogłoszenie fabryki Grabowskiego i Zymsa (Kurier Warszawski 1866, nr 180)

Kilka jest sposobów krycia dachów blachą żelazną. Najdawniejszy w kostkę to jest w arkusze kwadratowe, okazał się pod wielu względami niepraktycznym. Później używany sposób w rolki był łatwiejszym w robocie, ale od zaciekań dachu nie ochraniał i także wyszedł z użycia. Krycie blachą falowaną okazało się bardzo kosztownem. Obecnie – najzwyklej stosowanym jest sposób, tak zwany berliński. Jest on najlepszym z dotychczasowych – Tak o dachach metalowych w 1873 r. pisał warszawski budowniczy i przedsiębiorca robót budowlanych Telesfor Szpadkowski. 

Sposób berliński
Do pokrywania dachów wspomnianym sposobem berlińskim używane były arkusze czarnej blachy o wymiarach 60 x 30 cali. Bardzo ważna była odpowiednia grubość blachy, której arkusz powinien ważyć 11 funtów (na cetnar powinno wchodzić 9 arkuszy formatowych). Jednak dosyć często właściciele domów – chcąc obniżyć koszty i zyskać kilka dodatkowych łokci kwadr. dachu – kupowali blachę cieńszą (na 50 kg cetnar wchodziło 10–11 arkuszy). Ta zaś, ze względu na mniejszą grubość, miała mniejszą żywotność, a ponadto często miała liczne wady powierzchniowe. Z tego powodu blacha ta została w fabryce do anszusów zaliczoną. Zdarzały się jednak przypadki kupowania takiej blachy za niską cenę i użycia przez niesumiennych blacharzy blachy anszusowej mającej w sobie drobne otwory na pozór niewidzialne. W ten sposób niektórzy mogli oferować swoje usługi po konkurencyjnych cenach, narażając jednocześnie właścicieli na znaczne koszty w nieodległym czasie. 

Porównanie krycia dachu sposobem berlińskim i sposobem nitowanym

Jednak większość rzemieślników dla pewności sprawdzała przygotowaną blachę pod światło czy nie ma dziur, a podsiniawioną i przerdzewiałą usuwała. Wybrane arkusze miały następnie wyrównywane brzegi, a po oczyszczeniu były obustronnie malowane pokostem. Tak przygotowane arkusze łączono z sobą krótszymi bokami w długie pasy zwane szarami, biegnące od krawędzi do grzbietu dachu. Ich łączenie odbywało się za pomocą odpowiednich zagięć, zwanych falcami leżącemi, czyli jak dzisiaj mówimy – za pomocą rąbków leżących pojedynczych. Przed ułożeniem blachy na dachu we wspomniane pasy zagina się ją na brzegach podłużnych w zagięcia stojące (...) gratfalcem nazywane, czyli współczesny rąbek stojący. Zagięcia te łączyły z sobą poszczególne pasy (szary). Dla przytwierdzenia całego pokrycia blaszanego do wiązania dachowego dodają się łapki, czyli haftki blaszane. Są to tafelki cięte z blachy białej, przybite jednym końcem do łaty drewniannej, a końcem drugim zawinięte pomiędzy leżące zagięcia. Tych łapek, na każdem leżącem zagięciu arkusza, dają zwykle jedną, a w zagięciu stojącem po dwie. Ostatnią czynnością było dwukrotne pomalowanie farbą olejną górnej powierzchni dachu. 

Wady krycia berlińskiego
Opisany wyżej sposób berliński był najlepszym ze stosowanych w latach 70. XIX w. sposobów pokrywania dachów, ale pod warunkiem użycia najlepszych materiałów i starannego wykonania. Jednak nawet w przypadku dotrzymania tych warunków występowały liczne wady. Dla ich zobrazowania wystarczyło wziąć fragment pokrycia dachowego o wymiarach 10 x 10 łokci (1 łokieć = 0,576 m). Na tej powierzchni znajdujemy około 90 łokci bieżących zagięcia stojącego i około 50 łokci leżącego zagięcia; łącznie linję 140 łokci długą zagięć, które w blasze żelaznej, nawet miękkiej i doborowej już w czasie samej roboty, nie obejdą się bez nadłamań; w blasze zaś zwykłej i twardej będą ich miały o wiele więcej. Nadłamania te z czasem rozszerzają się i wodę deszczową przepuszczają coraz obficiej. Również mocowanie dachu do wiązania nie było doskonałe. Na naszym próbnym fragmencie o powierzchni 100 łokci kwadr. było zaledwie 100 łapek, a przy silnym wietrze w razie naderwania przez burzę, chociażby jednego arkusza, łapki przy sąsiednich arkuszach odginają się, wysuwają z zagięć i wcale nieprzytrzymują pokrycia. I przeciwdziałać temu nie można było przez zastosowanie innej blachy niż 11. funtowa, grubsza albowiem zawijać się tu dobrze niedaje.

Różne rodzaje nitów stosowanych na ziemiach polskich pod koniec XIX w.

Grabowski i Zyms
Wymienionych wad nie miał sposób krycia dachów zwany nitowanym albo również sposobem Grabowskiego i Zymsa lub krócej – sposobem Zymsa, który opracowany został przez warszawskiego majstra blacharskiego Rachmila Zymsa. Na początku lat 60. XIX w. Zyms zajmował się produkcją ręcznych sikawek ogniowych tzw. brukselskich, za które na wystawie przemysłowej w Moskwie w 1865 r. otrzymał publiczną pochwałę. W 1866 r. przeniósł swój warsztat na ul. Gęsią 2300d do domu kupca H.J. Grabowskiego, z którym założył fabrykę cynowanych naczyń kuchennych i rynien dachowych. Te ostatnie wytwarzane były ulepszonym sposobem z blachy żelaznej długiej na łokci 2 1/2, wyłącznie sobie znanym sekretem z obu stron cynowanej, nie bielonej, jak zwyczajnie, lecz niejako cyną platerowanej.

Dach dawnego Arsenału
Pod koniec 1866 r. fabryka wygrała przetarg na pokrycie blachą dachu Głównego Domu Kary (czyli więzienia), który mieścił się w dawnym budynku Arsenału. O ważności tej pracy może świadczyć fakt, że budynek więzienia miał jeden z największych dachów w Warszawie, a jego powierzchnia wynosiła ponad 50 000 stóp kw. Zaproponowane wówczas rozwiązanie zwróciło uwagę Gubernatora Warszawskiego – Generalnego Sztabu Pułkownika barona Nikołaja von Medem, oraz Budowniczego Rządu Gubernialnego Warszawskiego Franciszka Tournelle, który nadzorował całość. Praca wykonana została w 1867 r. Do pokrycia dachu sposobem Zymsa użyta została taka sama blacha żelazna, jakiej używano w sposobie berlińskim: arkusze o wymiarach 60 x 30 cali i wadze 11 funtów.

Budynki Królewskiego Arsenału w Warszawie (1922 r.) – w roku 1867 firma Grabowskiego i Zymsa pokryła budynek  nitowaną blachą

Dach nitowany  
Po wyrównaniu, dłuższe krawędzie blachy były oczyszczane w roztworze chemicznym czyli bejcy na szerokości dwóch cali. Oczyszczone miejsca były cynowane, a następnie każdy arkusz był obustronnie malowany gruntem olejnym, który był mieszaniną minii z blejwasem (czyli bielą ołowianą) i pokostem. Po wyschnięciu, na dłuższym boku arkusza lutuje się 6 haftrów z blachy białej angielskiej, jeden w odległości 10 cali ang. od drugiego. Takich haftrów (łapek) na 100. łokciach kw. dachu było 300 sztuk. Tak przygotowane arkusze blachy układane były na sobie na zakładkę o szerokości ocynowanego boku, a następnie nitowane przy pomocy szeregu nitów miedzianych w odstępach jednego cala. Otrzymane w taki sposób połączenie tak zwane kotlarskie, gładkie, bez żadnych zagięć i nadłamań, niewątpliwie mocne, stanowczo od zaciekań i rdzewienia wolne. Zyms chce tu być jeszcze pewniejszym i pomiędzy dwa brzegi blachy znitować się mające, kładzie paski grubego, bibulastego papieru, tłusto po stronach obu powleczone masą olejną z minji i bieli ołowiannej. Masa taka, po wyschnięciu, jest kitem twardym i nieprzesiąkliwym.

Tak wykonane pasy znitowanej blachy (szary) mogły składać się z dowolnej liczby arkuszy i np. do pokrycia dachu od strony ul. Nalewki użyte zostały pasy o długości 19 łokci (każdy pokrywał powierzchnię 45 łokci kw.). Mocowanie ich przeprowadzane było w taki sposób, że zakłada się szar od wierzchołka dachu do samego forszprungu i każdy z 6 haftrów zawija na łaty szalówki, oraz przybija 3 gwoździami cynowanemi, czyli jeden arkusz jest w 6 miejscach przymocowany 18 gwoździami. Boki długie szaru na 1 1/4 cala zgięte pod kątem prostym, tworzą z każdej strony formę klamry, a tak przygotowane pokrycie zamyka się zasuwkami żelaznemi czyli wulstami, tworzącemi rodzaj daszka szczelnie przystającego nad każdym z dwóch szarów. Zagięcie z zasuwką było na tyle proste, że można je było stosować do blachy twardej oraz grubej, nawet 15. funtowej. Dodatkowo stojące zagięcie można było także wzmocnić nitami.

Dziś dawny Arsenał to siedziba Państwowego Muzeum Archeologicznego – od przebudowy w latach 1935–1938 budynek ma dach kryty dachówką 

Szczelne kosze
Dodatkową przewagą spojeń nitowanych nad zaginanemi, szczególniej jest widoczną w pokryciu ścieków wklęsłych, utworzonych przez dwie połacie dachu, zbiegające się pod kątem wpadłym, lub za attykami budowli. Deszczowa woda na te miejsca spływa najwięcej i gwałtowne śniegi leżą tam najdłużej, a zaciekanie jest tak częste i uporczywe, że zniecierpliwieni blacharze, wklęsłość podobną nazywają po prostu hultajem. Fachowcy oceniający wówczas wykonany nowym sposobem dach jednogłośnie stwierdzili, że uskutecznione pokrycie podobnym sposobem, nie pozostawia żadnych szczelin dla wnikania wody, przeciwnie tworzy dach jednolity pięknej powierzchowności, ogromnie silny i prawie nie zużyty. Był on bowiem odporny na gwałtowne i zmienne warunki atmosferyczne, a także ogień. Należało go tylko co trzy lata pomalować wspomnianym gruntem olejnym. 

Wysoka cena i pracochłonność 
Oddzielną sprawą był koszt dachu wykonanego tym sposobem. Otóż ze względu na pracochłonne cynowanie i nitowanie oraz koszt nitów miedzianych, cena jednego łokcia kw. takiego dachu wynosiła 60 kopiejek i była o 1/3 droższa od dachu wykonanego systemem berlińskim. Jednak biorąc pod uwagę fakt, że pp. Grabowski i Zyms przy swej konstrukcyi dodają 6-letnią bezpłatną konserwacyą, wtedy, gdy przy zwykłych robotach co najwyżej rok jeden czasu zapewniają tutejsi fabrykanci, a nawet dodatkowo trwałość tegoż kaucją przez ten czas poręcza, ogólny koszt dachu nitowanego w dłuższym okresie czasu był na pewno niższy niż krycie zwykłym sposobem. 

Niestety, nie wiadomo jak potoczyły się dalsze losy tego wynalazku. Prawdopodobnie był on jeszcze wykorzystywany w 1873 r., kiedy to w kilku czasopismach ukazały się nawet dwustronicowe artykuły (zapewne inspirowane) na jego temat. Wydaje się jednak, że niebawem zaprzestano korzystania z tego systemu na rzecz innych materiałów i sposobów, może mniej trwałych, ale na pewno także mniej pracochłonnych i tańszych. 

Literatura
1. Kurier Warszawski 1862, nr 121, s. 1269
2. Gazeta Warszawska 1866, nr 71, s. 1
3. Fabryka rynien cynowanych pp. Grabowskiego i Zymsa. Dziennik Warszawski 1866, nr 202, s. 1968
4. Sokulski J.: Dachy nitowane Grabowskiego i Zymsa. Gazeta Handlowa 1867, nr 204, s. 5–6
5. Szpadkowski T.: Ulepszenia w kryciu dachów. Dachy metalowe nitowane. Gazeta Przemysłowo-Rzemieślnicza 1873, nr 13, s. 100–102
6. Szpadkowski T.: Ulepszone krycie dachów metalowych Zymsa. Tygodnik Przemysłowo-Handlowy 1873, nr 8, s. 66–68

Marek Skowron

Źródło: Dachy, nr 9 (236) 2019

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ: