Dach gotyckiego kościoła

Ocena: 0
1865
Stan techniczny wzniesionego w 1447 r. kościoła pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Dębnie nad Wartą (woj. wielkopolskie) od pewnego już czasu był problemem, który spędzał sen z powiek tutejszej społeczności wiernych. W najgorszym stanie był dach, uszkodzony i przeciekający. Problemem było zebranie odpowiednich funduszy na remont, okazało się jednak, że dla chcącego wszystko jest możliwe, jak mówi tutejszy ksiądz proboszcz.

Stare, falujące, sfatygowane pokrycie

Zbudowana w stylu gotyckim świątynia zlokalizowana jest na pograniczu wsi, tuż obok przepływa rzeka Warta. To właśnie wokół kościoła toczy się życie społeczne i duchowe tutejszej parafii.

Kościół jest budynkiem jednokondygnacyjnym, o niewyodrębnionym wielobocznie zamkniętym prezbiterium. Konstrukcja więźby dwuspadowego dachu nad nową główną obejmuje 17 wiązarów. Jest to więźba płatwiowo-kleszczowa z pochyłymi do środka ściankami stolcowymi. Wiązary spoczywają na belkach stropowych opartych na podwójnych murłatach.


Gdy parafii udało się zebrać pieniądze na remont dachu, zaczęto poszukiwać wykonawcy robót. Walory historyczne świątyni oraz specyfika planowanych prac wymagały, aby był to doświadczony dekarz, uprawniony do prac na obiektach zabytkowych.

Decyzję o wyborze podjął ksiądz proboszcz. Prace zlecono firmie Usługi Remontowo-Budowlane Zdzisława Kaźmierczaka. Doświadczoną ekipę polecił inwestorowi proboszcz parafii w pobliskim Nowym Mieście – w 2009 r. Zdzisław Kaźmierczak również remontował tam dach kościoła. Wszystkie prace zostały wykonane starannie, fachowo i pewnie, do dzisiaj z dachem nie dzieje się nic złego. Rekomendacja okazała się skuteczna.

Cieśle w akcji
Ponieważ kościół jest zabytkiem, projekt budowlany, wykonawczy oraz same prace wymagały nadzoru konserwatora. Sporządzono więc harmonogram prac i zgodnie ze wcześniejszymi oględzinami wykonano kompletny projekt.


Układane na zaprawę karpiówki trzeba było usuwać całymi płatami

Najpierw do prac wkroczyła grupa cieśli, pierwszym krokiem było bowiem dokładne zabezpieczenie polichromowanego drewnianego sufitu. Na poddaszu ułożono deski, których zadaniem było ułatwienie komunikacji. Potem każdy element więźby został zbadany przez nakłucie i ociosanie. W ruch poszły siekierki ciesielskie i szczotki stalowe, odkurzacze i dmuchawy, aparaty do impregnacji natryskowej i pędzle. Konstrukcja nosiła ślady przebudowy i remontów, w  konstrukcji występują tzw. „całe drzewa”, ociosywane ręcznie. W niektórych przypadkach trzeba było zdemontować zdrowe fragmenty więźby dachowej, aby mieć dostęp do elementów podlegających wymianie, co okazywało się sporym utrudnieniem podczas prac. Całość więźby zabezpieczono dwukrotnie preparatem Hylotox do zwalczania i zabezpieczania przed owadami i szkodnikami drewna. Przy impregnacji szczególną uwagę zwracano na wtłoczenie preparatu w miejsca połączeń ciesielskich. Co ważne, środek ten nie powoduje korozji łączników metalowych. (Na wzmocnienia i wymiany zużyto ponad 150 mb pręta gwintowanego o średnicy ∅ 16 mm).


Prace były wykonywane etapowo. Zadanie na dziś: usunąć warstwy starego dachu i zabezpieczyć przed opadami


Na poddaszu po poprzednich remontach zachowały się stare, ręcznie formowane gąsiory oraz ręcznie kute gwoździe – prawdziwe muzealne eksponaty. Pracom ciesielskim co pewien czas przyglądał się konstruktor budowlany i autor projektu, Ryszard Kowalski z Jarocina.

Roboty dekarskie
Gdy już na dach wkroczyła grupa dekarzy okazało się, że stara dachówka jest ułożona na zaprawę cementową. Demontaż starego pokrycia był więc sporym utrudnieniem, gdyż dachówki z trudem dawały się rozdzielić, a zdejmowanie ich płatami było nieporęczne i niebezpieczne. Wreszcie po ich usunięciu na krokwiach ułożono membranę Dörken Delta-Maxx Plus.


Stare pokrycie częściowo usunięte, reszta połaci już przykryta membraną

Ze względu na większy niż współcześnie stosowany rozstaw krokwi firma Z. Kaźmierczaka zdecydowała się na łaty sosnowe bezsęczne o przekroju 6 cm × 8 cm. Celem tego było uniknięcie falowania połaci, tak jak było to widoczne przed remontem. Jako nowe pokrycie zastosowano również dachówkę ceramiczną. 550 m2 dachu pokryto ułożoną w koronkę angobowaną karpiówką marki Koramic, o wykroju półokrągłym.


Polichromowany sufit wymagał szczególnie dużej ostrożności i dokładności w zabezpieczaniu odkrytego dachu

Przy okapie zamontowano wentylacyjną kratką, a kalenicę zabezpieczono taśmą uszczelniająco-wentylacyjną. Dodatkowo na połaci, poniżej kalenicy znalazły się dachówki wentylacyjne.

Ponieważ dach jest dosyć mocno pochylony, zgodnie z zaleceniami producenta pokrycia, wszystkie dachówki przykręcono do łat wkrętami z nierdzewnej stali. Karpiówki były podawane na dach dźwigiem, co istotnie wpłynęło na tempo prac. W dachu znalazły się też nowe włazy dachowe, które wietrzą i oświetlają strych.


Wymiana dachu nad prezbiterium

Dla potomnych
Mimo że prowadzony w ciepłej porze roku, remont dachu wymagał uwzględnienia warunków atmosferycznych. W dodatku kościół był wciąż czynny, a że na suficie znajdują się zabytkowe polichromie, zabezpieczenie musiało być szczególnie dokładne. Pogoda okazała się tak sprzyjająca, że obyło się bez stosowania plandek ochronnych. Danego dnia rano dekarze zdejmowali stare pokrycie, zrywali łacenie i układali nowe warstwy dachu. Wieczorem fragment połaci miał już całkowicie nowe, funkcjonalne pokrycie. Wygląda to na skomplikowane, ale prace przebiegały zgodnie z harmonogramem, bez opóźnień.


Fragment oryginalnej belki z datą 1872 r. i inicjałami cieśli (prawdopodobnie)

Ekipę Zdzisława Kaźmierczaka mogę tylko chwalić. Dekarze pracowali swoim równomiernym tempem, codziennie wieczorem widać było postęp prac. Przyjemnie było patrzeć, jak dach młodnieje. Początkowo obwiałem się o ewentualne zalanie przez deszcz, ale widząc sumienność pracowników, kamień spadł mi z serca. W dodatku aura była dla nas łaskawa. Wnętrze świątyni nie ucierpiało w najmniejszym stopniu. Jestem niezwykle zadowolony z wyboru wykonawcy remontu dachu – powiedział proboszcz parafii, ks. Jacek Toś.

kalenicy dachu zdjęto krzyż, który następnie poddano renowacji, zabezpieczono antykorozyjnie i pomalowano w kolorze czarnym. Do kuli umieszczonej pod krzyżem schowano dokumenty napisane przez proboszcza, kilka polskich monet, fotografie, pamiątki przekazane dla potomnych.


Prace na mniejszych wieżyczkach. Deskowanie jest częściowo przykryte matą, trwa montaż miedzianego orynnowania

Wszystko z miedzi
Wszystkie obróbki blacharskie zostały wykonane samodzielnie na miejscu. Jako materiał posłużyła blacha miedziana 0,7 mm, cięta ze zwoju. To szlachetny materiał, odporny na działanie czasu i odpowiedni dla takiego obiektu, jak średniowieczny kościół.

Przy wykonywaniu nowych obróbek dekarze starali się zachować rozmiary i formy obróbek poprzednio znajdujących się na dachu. Wieżyczki również wymagały całkowitego remontu. Odtworzono je w całości z nowej blachy miedzianej, pod którą ułożono specjalistyczną folię Dörken Delta-Trela. Dzięki tej folii nad deskowaniem powstaje 8-milimetrowa mm warstwa powietrza, służąca do wentylacji przestrzeni pomiędzy blachą a szalunkiem.


Wieżyczki gotowe

Stara rynna była już niedrożna, a w niektórych miejscach wręcz poprzerywana. Do odprowadzania wody z dachu zaprojektowano nowy system rynnowy z blachy miedzianej o przekroju 150 mm. Wszystkie złącza zostały starannie zlutowane, woda spływa poprzez miedziane rury spustowe o przekroju 12 mm. Nad ziemią rury połączono rurami PCV, którymi woda jest odprowadzana poza teren kościoła.

Ponieważ dach jest mocno pochylony i wokół niego znajdują się miejsca ogólnodostępne, gdzie poruszają się ludzie, na obwodzie całego okapu znalazły się płotki przeciwśniegowe. Zdemontowaną instalację odgromową zastąpiła nowa miedziana.


Dach w całej okazałości

Remont dachu trwał od połowy sierpnia do końca września 2011 r. Prace przebiegały pod ścisłym nadzorem inspektora Ryszarda Kowalskiego, w bliskiej współpracy z autorami projektu oraz wojewódzkim konserwatorem zabytków.

Pierwszym etap renowacji zabytkowego kościoła dobiegł szczęśliwie do końca. Odbiór prac odbył się bez jakichkolwiek zastrzeżeń. Na wiosnę 2013 r. ruszą prace przy uzupełnianiu ubytków w murach zewnętrznych, a potem kolejnym etapem ma być całkowita odnowa polichromowanego sufitu.

Źródło: Dachy, nr 2 (146) 2012
PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:
- Reklama -