Błędy przy stawianiu, remoncie i eksploatacji kominów

Ocena: 0
1469
Kominy są nieodłączną częścią dachów. Mogą mieć różne kształty, mogą być zbudowane
z elementów prefabrykowanych, kamieni, cegieł, mogą mieć postać stalowej rury czy być kombinacją wszystkich tych materiałów. Nie zawsze, ale często biegną one od piwnicy/płyty fundamentowej do dachu. Przechodzą przez pomieszczenia mieszkalne i poddasza, przebijają pokrycie dachowe, mniej lub bardziej wystają ponad dach, a czasem nawet ponad kalenicę.

Kominy dymowe, wentylacyjne, ze stali szlachetnej, murowane, z okładziną, otynkowane, stare i nowe

Część znajdująca się nad dachem jest przez długie lata wystawiona na działanie wiatru, czynników pogodowych, połączonych z obciążeniami mechanicznymi, termicznymi i chemicznymi.

W zależności od rodzaju konstrukcji i wykorzystania, zadaniem kominów jest odprowadzanie dymu i/lub wentylacja pomieszczeń. Niekiedy kominy – i to wcale nie takie stare, zapomniane – stają się też przyczyną szkód budowlanych.

Chciałbym zwrócić uwagę Czytelników na szkody, których przyczyny często zostają zauważone zbyt późno. Pokazać rzeczy, które od dawna powinny już być naprawione czy wymienione. Wreszcie chciałbym też podkreślić znaczenie zagadnień, które w istotny sposób mogą zmienić statykę dachowej części komina w taki sposób, że stanie się ona zagrożeniem. Podam też oznaki, wskazówki i symptomy ostrzegawcze ewentualnych negatywnych zmian, które mogą wystąpić np. po zmianach w systemie grzewczym.


Brązowe wykwity, odpadnięty tynk – komin zasmołowany

Naddachowa część komina i jej funkcje
Komin nie zawsze służy tylko do odprowadzania dymu czy gazów spalinowych. Zdarza się, że jego zadaniem jest wyprowadzanie na zewnątrz zużytego powietrza, a więc wentylacja podłączonych do niego pomieszczeń, z reguły łazienek.

Niekoniecznie w tym przypadku chodzi o „masywne”, murowane elementy, lecz raczej o montowane w ciągu ostatnich 15–20 lat rury z różnych materiałów i o różnych średnicach, służące do odprowadzania gazów ze spalenisk grzewczych.

O ile w „klasycznych” kominkach czy paleniskach, w których spalane są kopalne nośniki energii, jak węgiel czy drewno, komin był silnie rozgrzewany w okresach grzewczych, we współczesnych instalacjach grzewczych odprowadzana jest chłodniejsza mieszanina powietrza i gazów, mocno wzbogacona w wilgoć.

Spaliny gorące czy zimne?
Kominy znajdujące się na budynkach wzniesionych jeszcze przed „kryzysem energetycznym” z lat 70. są przeważnie dostosowane do instalacji grzewczych na olej, węgiel czy drewno, podczas spalania których powstają spaliny o wysokiej temperaturze. Spaliny ze spalania oleju opałowego są znacznie chłodniejsze niż te powstające w kotłach niskotemperaturowych – temperatura tych pierwszych to ok. 50°C, a drugich 140°C (w kotłach stałotemperaturowych spaliny mogą mieć nawet 200°C). Dlatego starego komina nie można tu używać.


Dynamiczne siły działające na nadbudowie komina (drgania, rozszerzalność) doprowadziły do uszkodzeń – raczej na pewno nie burzowych

Przewód spalinowy musi być wykonany z materiału niekorodującego, przeważnie jest to tworzywo sztuczne, ceramika lub stal szlachetna. Potrzebne przewody mają mniejszą średnicę, więc można je po prostu wsunąć do starego komina. Ale można je prowadzić również na zewnątrz budynku lub w lekkich szachtach. Rury są przeważnie dwupowłokowe, dzięki czemu jednocześnie mogą doprowadzać do paleniska powietrze potrzebne do spalania.

Nierzadko mieszkańcy dokonują zmiany w kominie, wstawiając do niego rurę nie zapewniającą szczelności ani przed wilgocią, ani przed dymem: nie chroniąc otworów przed wpadaniem deszczu czy śniegu. I tak, wskutek braku tych zabezpieczeń i przestawienia systemu paleniskowego z gorącego na wilgotny, dochodzi do zasmołowania komina. Niejeden już właściciel domu po latach stwierdzał, że podstawa komina stoi w kałuży wody i że z komina odpada tynk. Wyraźną oznaką zasmołowania jest też brunatne zabarwienie tynku na kominie i na sąsiednich częściach budynku, połączone z zapachem siarki, który może się przedostawać nawet do pomieszczeń mieszkalnych.

Do wolniejszej czy szybszej degradacji przewodów kominowych i samego komina prowadzi też eksploatacja komina bez osłony na górze, niska temperatura eksploatacyjna i kondensacja wilgotnych spalin. Z komina zaczyna odpadać tynk, mróz rozsadza zaprawę i kruszy cegły.


Jak miałaby się tu utrzymać okładzina?

Jak dochodzi do zasmołowania komina
Długoletnie spalanie kopalnych nośników energii powoduje gromadzenie się w kominie zasiarczonych złogów, których kominiarz nie jest w stanie do końca usunąć. Zmiana systemu grzewczego, brak lub niewystarczająca ochrona przed opadami powodują dalsze zbieranie się wilgoci w przewodzie. O nieprawidłowo działającym zabezpieczeniu przeciwopadowym świadczą widoczne przebarwienia (porosty, mech), zacieki, wymywanie zaprawy z fug między cegłami, odpadanie części okładzin czy tynku – zarówno wewnątrz, jaki i na zewnątrz komina. Zniszczenie jest wspomagane przez pęknięcia, w które wnika wilgoć, a mróz rozsadza je i kruszy nawet mur.

Woda + siarkowe osady = kwas siarkowy, który na drodze dyfuzji wnika w mur i przewód kominowy.

Możliwe rozwiązania
Ewentualne rozwiązanie problemu należy dobrać odpowiednio do „nowego” systemu grzewczego, rodzaju konstrukcji i sposobu wykorzystania komina, stopnia jego uszkodzenia i po przeprowadzeniu wizji lokalnej. Czasem wystarczające może się okazać wstawienie zamkniętej ceramicznej lub stalowej (ze stali szlachetnej) rury, aby uniemożliwić wnikanie wilgoci w cegły komina.


Komin wentylacyjny z brakami w tynku, spowodowanymi wilgocią

Wpadaniu deszczu czy śniegu zapobiegnie płyta, montowana na wspornikach z odpowiednim odstępem od krawędzi komina. Taką samą funkcję może spełniać czapka kominowa, nakładana bezpośrednio na komin (oczywiście po wycięciu otworów) i zainstalowana ze spadkiem, aby woda zbierająca się na kominie, którego powierzchnia górnej płaszczyzny często wynosi sporo ponad 0,5 m2, mogła łatwo spływać na bok.

Montowana pionowo okładzina komina z niepalnych materiałów, np. z płyt włókno-cementowych, łupka, blachy nie tylko chroni ściany komina przed wilgocią, ale może też go stabilizować.

Uszkodzenia kominów i ich przyczyny
W filmach wojennych powtarza się ujęcie spalonych zabudowań, w których spośród gruzów sterczy jedynie komin. To jeszcze jeden dowód na to, że komin jest elementem posiadającym własną statykę. Ze względów przeciwpożarowych nie może on był połączony z drewnianą konstrukcją, np. więźbą dachową, potrzebuje jednak podparcia, m.in. w obrębie przejścia przez dach.


Przewrócony komin – szkoda spowodowana przez burzę?

W razie potrzeby, w zależności od wysokości i przekroju, rodzaju konstrukcji i stabilności, ponad dachem konieczne mogą być odciągi/mocowania komina. Warto pamiętać, że one także starzeją się i należy je regularnie kontrolować i wymieniać.

Uszkodzenia wskutek przeciążenia komina
Współczesne kominy są często zmniejszane do niezbędnych rozmiarów i sprawdzane oraz odbierane jako system. Buduje się je tylko do wysokości wymaganej przez producenta systemu, ustawiając poszczególne elementy jeden na drugim. A może się jednak okazać, że konstrukcja musi zostać przygotowana na zwiększone obciążenie śniegiem, jak pokazuje przykład. Swego czasu zlecono mi wykrycie przyczyny przewrócenia się kilkuletniego komina, do czego miało dojść wskutek burzy. Widok, jaki zastałem, był niecodzienny: wysoki na ok. 1,5 m komin o wymiarach 0,4 x 0,4 m, z okładziną z blachy cynkowej, leżał na pokryciu dachowym. Fakt, że element nie zsunął się z dachu, zawdzięczać należy chyba tylko cienkiej plastikowej rurce, która znajdowała się w środku i która mimo złamania nadal utrzymywała komin.


Komin bez funkcji, bez szczelnego pokrycia, z widocznymi próbami napraw mocowania
– winna burza?


Komin był zbudowany z kształtek wysokich na 30 cm, sklejonych ze sobą i tworzących płaszcz wokół wspomnianej rurki, służącej jako odprowadzenie spalin. Na pierwszy rzut oka komin wydawał się bardziej stabilny niż się okazał w rzeczywistości. Nie chciało mi się wierzyć, że burza, która miałaby przewrócić ciężki komin, ledwo poruszyła kilka cementowych dachówek, w dodatku ułożonych bez mocowania drutem czy wkrętami.

Sięgnąłem do dokumentacji producenta. I okazało się, że według zaleceń statycznych dla tego systemu kominowego i dla tej lokalizacji (napór śniegu), komin mógł mierzyć tylko 1,35 m wysokości. Jego części składowe były też bardzo słabo sklejone.

Tak więc to nie burza była przyczyną zniszczenia komina.


Ten sam komin, co na poprzedniej stronie. Brak widocznych złamań czy pęknięć na połączeniach elementów

Przyczyny uszkodzeń okładzin kominowych
Wiatr łamie gałęzie i konary, zrywa dachówki, ale przeważnie nie jest w stanie przewrócić „wystarczająco” mocno stojących, konserwowanych kominów.

Na pierwszy rzut oka inwestor może odnieść wrażenie, że to burza, zwłaszcza połączona z ulewnym deszczem, śniegiem czy gradobiciem jest pierwotną przyczyną awarii. A dach i komin powinny jednak stawić im czoła. Zanim wicher przewróciłby komin, musiałby najpierw zerwać z dachu dachówki, z których każda waży ok. 4 kg. Automatycznie nasuwa się więc pytanie o stan komina, jego stabilność, nośność, wytrzymałość.


Nieprawidłowy stan okładziny, komin bez wystarczającego zakrycia

Wyraźne za to są uszkodzenia okładzin kominowych z małoformatowych płytek włóknocementowych lub łupkowych. Dzieje się tak – jak mówi doświadczony dekarz – bo niemal niemożliwe jest tak głębokie wkręcenie wkrętu czy wbicie gwoździa mocującego płytkę, aby na stałe dokładnie przylegała do podłoża i aby w niej samej nie powstały naprężenia oraz następnie pęknięcia. Najwyższy rząd płytek najtrudniej jest przymocować, pojawiają się też problemy z docięciem. Drewno, w które wbijane są gwoździe, kurczy się, ocynkowane gwoździe po 20 i więcej latach ulegają korozji – wszystko ma swoją wytrzymałość.

Szybszej degradacji ulegają kominy, w których woda wnika przez nieszczelne fugi, np. między czapą kominową a górną krawędzią okładziny i/lub przez beton, niszcząc stalowe zbrojenie od wewnątrz.
Przewody kominowe, jeśli nie są już wykorzystywane do odprowadzania dymu, są chętnie używane jako szachty kablowe albo po prostu pozostawiane samym sobie – dopóki się nie rozpadną i wiatr nie zrzuci odpadających kawałków tynku czy gruzu.


Czapka z odpowiednimi zagięciami, płytą, funkcjonalną okładziną – temu kominowi burza nie da rady

Przyczyny uszkodzeń kominów są tak liczne, jak rodzaje ich konstrukcji i sposób, w jaki są konserwowane, np.:
  • zmiana sposobu ogrzewania (niższa temperatura, więcej wilgoci),
  • zaprzestanie użytkowania kominów – bez ich osuszenia, z uszkodzeniami spowodowanymi przez mróz,
  • niewystarczające przewietrzanie (osuszenie) nieużywanych kominów,
  • brak okładzin – niezabezpieczone, „otwarte” fugi,
  • drgania powodowane brakiem stabilności,
  • odstępstwa od zalecanego stanu,
  • brak konserwacji, mróz, wypłukane fugi.
Żywotność kominów w znacznym stopniu zależy od jakości użytych materiałów, sposobu ich łączenia, sposobu i regularności używania komina, regularnych kontroli (nie tylko przez kominiarza). Kominiarz zwykle nie jest w stanie ocenić poprawności wykonania okładziny, stopnia nasiąknięcia ścian wodą. Szczególną uwagę należy zwrócić na mocowania okładzin, gdyż gwoździe czy wkręty ulegają poluzowaniu wskutek powtarzających się ruchów/drgań.


Osady na poziomych fugach – na wysokości 35 m

Jeśli mokry komin zostanie zabezpieczony okładziną, to woda, jaka latami weń wnikała, pozostanie tam i w końcu zniszczy konstrukcję nośną, przeważnie wykonaną z drewna. Wtedy też sama okładzina nie będzie się miała na czym trzymać.

Kto (co) jest winien?
Właściciele domów czy nawet dekarze lubią powoływać się na wiatr jako przyczynę szkód. Ale brzmi to tak, jakby kierowca samochodu nie zamontował klocków hamulcowych i w razie wypadku twierdził, że jego przyczyną były hamulce.

Tak jak właściciel auta odpowiada za jego dobry stan techniczny, tak za stan i bezpieczeństwo budynku odpowiada jego właściciel. Co więc, jeśli to nie wiatr sprawia, że od komina odpada tynk czy płytki okładziny? A jeśli burza oderwie 3 czy 4 płytki od zbutwiałej wskutek braku konserwacji drewnianej konstrukcji? Czy to wina wiatru?

Właściciel musi więc dbać o komin, sprawdzać jego stan, zlecać wykonanie odpowiednich napraw jeszcze zanim dojdzie do poważniejszej szkody. W końcu mech czy brak elementów komina można zauważyć także z ziemi. Betonowe czapki również nie są niezniszczalne. Woda, która przedostaje się przez szczeliny do zbrojenia, zamarza, powiększa nieszczelności, wywołuje korozję stali. W efekcie czapka kruszy się.

Na koniec
Kominy raz są gorące, raz zimne, to znowu suche i ponownie mokre.
Powinno się je stawiać z uwzględnieniem spodziewanych obciążeń, w razie zmiany sposobu wykorzystywania regularnie kontrolować i konserwować. To już nie jest zadanie dla kominiarza, lecz dla właściciela budynku.

Jeśli do uszkodzenia komina dojdzie podczas burzy, to moim zdaniem jest to spowodowane tylko w połączeniu z poważnymi szkodami na dachu. A gdy komin przestaje być potrzebny, to lepiej go po prostu zburzyć, bo na dłuższą metę jest to rozwiązanie bezpieczniejsze i ekonomiczniejsze. Pozwoli to uniknąć większych strat, których usunięcie będzie kosztować o wiele więcej.


Jürgen Lech
Certyfikowany rzeczoznawca
Essen/Idstein, Coswig
Niemcy

Zdjęcia: Jürgen Lech


Źródło: Dachy, nr 5 (197) 2016
PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:
- Reklama -

Polecane firmy

Dachy - krok po kroku

Polecamy